Zanim zostaliśmy małżeństwem, oboje z Filipem szukaliśmy swojego miejsca na ziemi.
Marzenie to zrodziło się w dalekiej Anglii, gdzie pojechaliśmy dorobić na nadchodzące wesele. Mimo że nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy, że tam, wśród obcych krajobrazów, zacznie się nasza podróż ku realizacji wspólnego celu.
Anglia stała się punktem zwrotnym w naszym życiu.
Po powrocie do kraju, z bagażem doświadczeń i pełni energii, postanowiliśmy rozpocząć realizację naszego planu.
Okazało się, że wymarzone miejsce istnieje w okolicach, z których pochodzę – jest to piękna łąka, pokryta trawą i dzikimi kwiatami.
Dookoła wznosi się rzeka, a las otacza łąkę.
Panuje cisza, którą przerywa tylko śpiew ptaków i szum wiatru. Miejsce, jakby wyrwane z marzeń.
Panuje cisza, którą przerywa tylko śpiew ptaków i szum wiatru. Miejsce, jakby wyrwane z marzeń.
Ziemia na której staliśmy czekała, aż ktoś się nią zaopiekuje 

Początki były jednak dalekie od łatwych

Marzenie, choć wspaniałe, wymagało ogromu pracy. Większość rzeczy robiliśmy sami – nosiliśmy deski na plecach, ponieważ nie mieliśmy drogi, korzystaliśmy ze sprzętu na baterie, a gdy akumulator się rozładowywał, musieliśmy jechać 15 kilometrów, by go naładować i wrócić ponownie do pracy. Deszcz i brzydka pogoda były jak motor napędzający nas do pracy 

Bywały chwile, kiedy brakowało sił, ale nigdy nie brakowało nam wiary w marzenia, które wydawały się nieosiągalne.
Ta wiara, w połączeniu z wytrwałością, pozwoliła im przetrwać najtrudniejsze chwile

Dziś, po wielu trudach i wyrzeczeniach nasze miejsce na ziemi jest gotowe

Rozwijamy się dalej, wciąż pełni pasji i nadziei.
Gdybyśmy nie włożyli tyle pracy, czasu i energii w nasze miejsce – nie byłoby ono takie wyjątkowe.
Miejsce zostało stworzone z bezwarunkowej miłości i wierzymy, że każdy kto nas odwiedza będzie czuł jego dobrą energię.
Odnajdzie siebie, swoją drogą i nabierze wiatru w żagle 








